Sportowa rywalizacja wśród dzieci

“Sport kuźnią charakteru” – pewnie nie raz słyszeliśmy podobne hasła. Co to właściwie oznacza? Przecież na ekranach oglądamy różnych zawodników, zarówno grających fair play, jak i kompletnie nieumiejących przegrywać, gotowych na każde oszustwo, by choć odrobinę zwiększyć swoje szanse. Na czym polega różnica? Jak ocenić, czy rywalizacja zepsuje, czy uszlachetni młodego zawodnika? Co zrobić, żeby zaszczepić w dziecku ducha sprawiedliwego współzawodnictwa?

Po co ten sport

Większość dzieci ma naturalny „głód ruchu”, napędzany ciekawością świata. Podczas zabawy ciągle się czegoś uczą i próbują nowych rzeczy. Naśladują autorytety: rodziców, starsze rodzeństwo, kolegów z osiedla. Starają się wszystko robić tak samo dobrze. I kiedy zaczynają w pełni panować nad swoim ciałem po raz pierwszy pojawia się sport. Jest idealnym sposobem na rozładowanie energii dziecka, zapewnia kontakt z rówieśnikami. Ale przede wszystkim daje okazję na zaspokojenie żądzy rywalizacji.

Być najlepszym

Każdy, kto ma kontakt z dziećmi szybko się przekonuje, że chcą być „naj”. Największe, najsilniejsze, najładniejsze, po prostu najlepsze. Chcą być w centrum uwagi. Ale zazwyczaj to dopiero pierwsze sportowe zabawy dają im szansę to udowodnić. Ich podejście do współzawodnictwa jest zupełnie inne niż dorosłych. Ci, w nowej sytuacji, rzadko decydują się na podjęcie wyzwania, zachowują się z rezerwą, czując instynktowną obawę przed przegraną i negatywną oceną. Natomiast najmłodsi są zawsze gotowi do rywalizacji, nawet jeśli muszą się mierzyć, ze starszymi, większymi kolegami. Porażka, nawet okupiona czasem chwilą płaczu, nie zniechęca do ponownego podjęcia zabawy. Jak podtrzymywać to pragnienie zwycięstwa?

Trening czyni mistrza

Rozpoczęcie nauki w szkole to idealny czas na pierwsze próby zaangażowania w jakąś dyscyplinę sportową. Oprócz zdobycia nowych umiejętności jak pływanie, jazda na nartach czy gry w piłkę, dobry trener może zaoferować znacznie więcej: prawidłowe ukształtowanie psychiki dziecka. W tym wieku kluczowy staje się nie trening ciała, ale wykształcenie u młodych zawodników odpowiednich postaw. Drobne oszustwa z podwórka muszą ustąpić grze fair play. Współpraca z drużyną – być bardziej opłacalna niż egoizm. Ale najważniejsza lekcja, to nauka przegrywania. To jasne, że nikt tego nie lubi, jednak traktowanie porażki jako kolejnego sportowego doświadczenia, które czegoś uczy i ciągle podsyca głód sukcesu jest tym, co wyróżnia najlepszych atletów.

Aktywność fizyczna służy nie tylko naszemu ciału. Trening uczy wytrwałości, sumienności, ciężkiej pracy. Często jest również źródłem przyjaźni na całe życie. Pamiętajmy, że nie każdy może być mistrzem, ale każdy może być prawdziwym sportowcem.

 

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *